12.VIII.2011
Przed nami czwarta kolejka spotkań o mistrzostwo I ligi w której Piast Gliwice w Wodzisławiu Śląskim podejmować będzie szczecińską Pogoń. Oba zespoły jasno określiły swój cel, a jest nim zwycięstwo. - Wiemy, że Pogoń postrzegana jest jako główny pretendent do awansu, ale nie zamierzamy się położyć i w sobotę powalczymy o pełną pulę. Na pewno nie jesteśmy bez szans – potwierdza aspiracje Piasta Jakub Szmatuła.
Szczecińska Pogoń na fali wznoszącej jest już mniej więcej od połowy rundy wiosennej minionego sezonu. Portowcy od 11 spotkań nie doznali goryczy porażki. Ta seria niepokoi jednak Roberta Kolendowicza - Tyle spotkań bez porażki to dobry wynik, ale nie możemy na to patrzeć – mówi gracz Pogoni - Każda seria ma koniec. Fajnie jest wygrywać i remisować. Nikt nie lubi ponosić porażek. Nie powinniśmy się tym zachwycać i starać się na siłę śrubować tego wyniku – tonuje nastroje Kolendowicz.
Słowa piłkarza, który ma na koncie ponad 70 występów w Ekstraklasie wydają się jednak być zasłoną dymną. Ewentualna wygrana Portowców pozwoli im na pewno na dłużej zakotwiczyć w ścisłym czubie tabeli. Porażka może sprawić, ze znów o szczecińskiej drużynie będzie się mówić - zespół niespełnionych nadziei – Pogoń to taka drużyna o której od trzech sezonów mówi się, że jest pewniaków do awansu. Do tej pory jakoś jednak szczecinianie nie potwierdzali tego na boisku. Miejmy nadzieję, że również i w po sobotnim meczu pozostaną zespołem niespełnionych nadziei – uśmiecha się Łukasz Krzycki.
O punkty na pewno jednak łatwo nie będzie. W przerwie letniej granatowo-bordową jedenastkę przejął Marcin Sasal, trener znany z twardej ręki i bardzo wymagający. Zespól ze stolicy zachodniego wybrzeża wzmocniło też kilku znanych z polskich boisk piłkarzy. Przybyli m.in. Brazylijczyk Andradina i Vuk Sotirowić. Ten pierwszy 29 września 2009 roku, będąc jeszcze graczem Korony Kielce zdobył gola, od którego zaczęła się seria fatalnych występów Piasta. – Niektórym moim zawodnikom w tym meczu zabrakło jaj – powiedział po tamtym spotkaniu Dariusz Fornalak. Tegoż samego roku, ale w listopadzie, Sotirović będąc zawodnikiem Śląska dwa razy w przeciągu zaledwie trzech minut pokonał Rafała Kwapisza.
Pogoń będzie więc pewnie przynajmniej w opinii większości faworytem sobotniego meczu, ale zdania tego nie podziela Tomasz Podgórski - Do każdego meczu przygotowujemy się tak samo i nie zważamy na to, w jakiej formie jest Pogoń. Nastroje w szatni są bojowe i na pewno u siebie - w Wodzisławiu Śląskim - zagramy o trzy punkty – zapowiada kapitan Piastunek.
Trenerzy Pogoni nie będą mogli skorzystać z usług tylko kontuzjowanego Błażeja Radlera. Marcin Brosz ma do dyspozycji wszystkich graczy, nie licząc Pavla Vrany który tej jesieni i tak raczej nie będzie brany pod uwagę. Do gry pali się za to Marcin Pietroń. - O tym, że obecnie nie jestem brany pod uwagę podczas ustalania podstawowej jedenastki, decydują tylko i wyłącznie kwestie sportowe, choć moja forma jest niemalże na najwyższym poziomie i chciałbym już grać – podkreśla „Piero”.
Reasumując – Pogoń, jako lider będzie faworytem tego meczu, ale Piast na pewno nie jest bez szans, szczególnie jeśli zagra tak jak w Gdyni w pierwszej połowie i tak jak w Bytomiu, po zmianie stron.
źródło: www.piast.gliwice.pl
|